Artykuł, który ukazał się w gazecie Moje Miasto Szczecin dnia 3 września 2008 r.
Jana Kazimierza: Odkopano tajemnicze szkielety.
Podczas prac budowlanych robotnicy wykopali szkielety kilku osób, w tym jednego dziecka. Były to prawdopodobnie ofiary nalotów dywanowych z czasów II wojny światowej.
Na szkielety natrafiono na budowie osiedla mieszkaniowego przy ul. Jana Kazimierza. Jeden z robotników natknął się na nie kopiąc w ziemi. Odkryte kości zabezpieczano przez kilka godzin.
- Kości jest mnóstwo. Całe szkielety. Wszystkie są zachowane w dobrym stanie. Zbieraliśmy je od kilku dni. To kości kilku osób dorosłych i co najmniej jednego dziecka - powiedzieli pracujący na miejscu policjanci.
To jedno z największych tego typu wykopalisk w ostatnich latach, dlatego sprawę bada Zakład Medycyny Sądowej. Wiadomo na pewno, że w miejscu, gdzie odnaleziono szkielety, nie było wcześniej cmentarza, a przed rozpoczęciem budowy osiedla nie przeprowadzono badań archeologicznych.
Według bardzo wstępnych ustaleń, szkielety pochodzą z XX wieku. Zdaniem dra Mirosława Parafiniuka, kierownika ZMS, mogą to być ofiary nalotów dywanowych z czasów II wojny światowej.
- Na miejscu znaleźliśmy kawałki cegieł, co oznacza, że mógł tu stać dom. Ale to tylko bardzo luźna hipoteza. Będziemy mogli powiedzieć coś więcej, gdy zbierzemy cały materiał – zastrzega Parafiniuk.
O tym, że doktor może mieć rację świadczy jeszcze jeden fakt. Szkielety były ułożone jak embriony, czyli z podkurczonymi nogami i głowami wsuniętymi w ramiona. To może oznaczać, że ukryli się na czas bombardowań.
Żródło: Moje Miasto Szczecin, autor: Andrzej Szkocki
Artykuł, który ukazał się w Głosie Szczecińskim 16 września 2008 r.
Wiadomo co to za kości.
Mężczyźni, których szkielety wykopano niedawno w centrum Szczecina zginęli podczas II wojny światowej - ustalił Zakład Medycyny Sądowej.
- Potwierdziła się nasza pierwotna hipoteza. Wszystko na to wskazuje, że są to ofiary nalotów dywanowych w 1944 roku - powiedział "Głosowi” prof. Mirosław Parafiniuk, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie.
Szkielety znaleziono pod koniec sierpnia. Natrafili na nie robotnicy budujący kamienicę przy ul. Jana Kazimierza. Specjaliści z ZMS ustalili, że to szkielety trzech młodych mężczyzn. Zginęli z podkurczonymi nogami. To była pierwsza wskazówka do ustalenia czasu śmierci.
- Podejrzewamy, że zginęli zasypani, gdy ukryli się przed bombardowaniem - dodaje prof. Parafiniuk.
W miejscu znalezienia kości nie robiono wcześniej badań archeologicznych. Prawdopodobnie jednak była tam fortyfikacja, w której mężczyźni się ukryli. Z zachowanych planów wynika, że w tym miejscu nigdy nie było cmentarza. Dlatego wykluczono hipotezę, że ofiary to złożone do grobu ciała mężczyzn sprzed wielu wieków.
- Przez chwilę rozpatrywaliśmy ją. Tak układano ciała w grobie w okresie neolitu. Ale wkładano wtedy coś obok. Tu nic nie znaleźliśmy - opowiada prof. Parafiniuk.
Jego zdaniem w mieście jest jeszcze wiele miejsc, które kryją zagadki historii. Szczególnie tej bardzo dawnej.
Źródło: www.gs24.pl, autor: Mariusz Parkitny
